Jak informuje "Wirtualna Polska" Robert Kubica zastał przyjęty w szpitalu w małej miejscowości na północy Włoch, w Mantui, pod nie swoim imieniem i nazwiskiem.
- Ja twierdzi "La Gazzetta di Mantova", ze względu na rozpoznawalność i
dużą popularność Kubicy, został on przyjęty pod fałszywym nazwiskiem. Na
karcie widniało imię "Marco" i zagraniczne nazwisko.
Dzięki temu lekarze ze szpitala w Mantui nie musieli przeprowadzać
zabiegu złamanej kości w świetle kamer. Operacja zakończyła się
pomyślnie, a następnie siedziba placówki została upubliczniona. Podobno
kilku fanom Kubicy, wśród których byli także pracownicy szpitala, udało
się nawet dostać autografy od naszego kierowcy.
- Piszę wp.pl