Serdecznie zapraszamy do przeczytania wywiadu z Jackiem Kasprzykiem, ekspertem sokolimokiem.tv który opowie nam m.in jakie ma oczekiwania co do zbliżającego się Grand Prix Brazylii.
Marcin Malinowski: Za nami Grand Prix Abu Zabi jak podsumujesz owe Grand Prix ?
Jacek Kasprzyk: - Pięćdziesiąt pięć okrążeń nudy. Alonso nie miał szans zagrozić Hamiltonowi, chociaż gdyby Vettel nie odpadł na 1. okrążeniu byłoby w tej kwestii jeszcze mniej ciekawie, jeśli to w ogóle możliwe. Impreza spektakularna z marketingowego punktu widzenia, ale sportowo pozostawia wiele do życzenia.
Jak sądzisz co było przyczyną odpadnięcia Vettela z rywalizacji na pierwszy kółku ?
- Myślę, że się tego nie dowiemy. Najbardziej logicznym wytłumaczeniem jest przebicie opony, ale nikt nie znalazł na miejscu incydentu nic, co mogłoby przebić oponę w aucie mistrza świata. Ludzie z Pirelli są przekonani, że nie było to strukturalne uszkodzenie
ogumienia wskutek przebicia. Szef Red Bulla przekonuje, że opona nie była wadliwa, a zespół nie kombinował z ogrzewaniem opon gazami wydechowymi, co sugerują dziennikarze Autosprint.
Za niecałe dwa tygodnie Grand Prix Brazylii twoim zdaniem kogo domeną będzie tor Interlagos ?
- No cóż. Faworytem ponownie będzie Red Bull. Pętla toru Interlagos jest stosunkowo krótka, więc różnice w czasówce powinny być niewielkie, ale każdy błąd okazuje się tam zwykle kosztowny. Każdy z trzech czołowych zespołów chciałby zakończyć sezon zwycięstwem, ale będą się bić o nie Red Bull z McLarenem. Większe szanse mają ci pierwsi.
Czyli Ferrari znowu będzie tym trzecim zespołem weekendu ?
- Wszystko na to wskazuje, chociaż przykład Alonso pokazuje, że podejmując właściwe decyzje już na pierwszym okrążeniu, kiedy często otwiera sobie drogę do podium, da się walczyć z szybszymi od siebie. Układ stawki jest bardzo wyraźny. Red Bull, McLaren, Ferrari, Mercedes, a następnie środek stawki i wyraźnie tracący do niego maruderzy.
Znowu głośno zrobiło się o przejściu Roberta Kubicy do Ferrari, ceniony brytyjski dziennikarz Joe Saward analizując obecną sytuacją napisał na swoim blogu, że informacyjny chaos o Polaku może być spowodowany zainteresowaniem ze strony ekipy z Maranello
- Sensacja jest raczej średnia, ponieważ takie zainteresowanie ze strony Ferrari pojawiło się już dużo wcześniej. Pytanie brzmi czy Robert Kubica będzie w stanie jeździć znów na swoim bardzo wysokim poziomie. Jeśli tak, a są na to duże szanse, nie widzę powodu, dla którego miałby nie zasiąść pewnego dnia w Ferrari. To jednak tylko moje przypuszczenia. Wybieranie
się tam teraz, kiedy karty rozdają Alonso i bank Santander nie jest chyba dobrym rozwiązaniem z perspektywy walki o najwyższe cele. Na pewno lepiej byłoby wrócić do Formuły 1 z lepszym zespołem niż z gorszym, ale póki co to tylko spekulacje. Musimy po prostu poczekać i sami się przekonać jak będzie przebiegał powrót Roberta, a póki co życzyć mu jak najszybszego powrotu do zdrowia, bo to w tym momencie jest najważniejsze.